Drugi dzień głodówki...
Póki co jestem silna. Nie złamałam się.
Wczoraj na kolację były grzanki z sosem,
Mmm... pyszności. Ale dałam radę.
Jestem silna, nie złamię się !
To jest moja 3 głodówka podczas wakacji.
I ta jest najlepsza. Mam siłę na wszystko, nie chce
mi się jeść. Skończyła się bezsenność, a moja cera wraca do
normalności, nareszcie.
Wstałam już przed 8.00.
Poszłam pod prysznic i zrobiłam sobie domowe SPA,
Później widzę się z chłopakiem, dzień zapowiada się dosyć dobrze.
Na razie, nie jest źle. Coś czuję, że czwartek będzie najgorszy.
Przychodzą wyniki mojego taty -_-
Mam nadzieję, że wszystko jest dobrze i go nie stracę...
Co bym bez niego zrobiła.
"Śpieszmy się kochać, ludzie tak szybko odchodzą"
To jest prawda, dopiero ostatnio kiedy z nim jest coraz gorzej,
zaczęłam go doceniać. Mimo że czasami krzyczę , że go nienawidzę,
to go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego i bez matki.
Tak strasznie boli mnie to, że inni mają wszystko, a my na co dzień
borykamy się z prawdziwymi problemami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz